I miss you... // 778

Temat: Właściwa diagnoza
Jak dobrze, że to forum istnieje. Ukłony w kierunku założycieli
Z jednej strony bardzo dobrze, że ono istnieje, bo wiem, że są tu ludzie, którzy wiedzą przez co przechodzi druga osoba , a z drugiej okoliczności, które to wszystko powodują.
Dzisiaj dostaliśmy wyniki wczorajszego rezonansu.
Jedyna dobra wiadomość to taka, że ustało krwawienie guza w mózgu.
Takie coś tam wyczytałam:
Dalsza progresja choroby, więcej ognisk w obrębie móżdżku, w prawym płacie ciemieniowym oraz w lewym zakresie obręczy, nieco powiększone strefy obrzękowe w lewym płacie skroniowym i na pograniczu skroniowego i potylicznego, nie stwierdza się widocznego wcześniej krwawienia do przysadki mózgowej, widoczne jest mniejsze ognisko 1,26 mm hipointensywne.
Jutro ma rano przyjechać pielęgniarka z hospicjum pobrać krew do badania i po weekendzie przyjedzie z wynikami i lekarzem oraz decyzją co dalej.
Czy w sytuacji, gdyby wyniki krwi były w miarę dobre jest jakaś szansa na naświetlanie głowy?
Uff, to się rozpisałam.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, życzę wszystkim siły do walki!

[ Dodano: 2009-07-17, 12:01 ]
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=63



Temat: Rak u mojego męża. Gdzie leczyć ??? 3 miasto
U Pana prof.dr hab. Andrzeja Mackiewicza przerzuty do mózgu dyskwalifikują z możliwości podania szczepionki :( ale jeżeli po naświetlaniach guz chociaż trochę się zmniejszy to będziemy może zakwalifikować się na cięcie w Gliwicach, niechirurgiczne (radiochirurgia, laser?). Jeszcze nie miałam czasu poszukać o co dokładnie chodzi. Czekam na namiar do Profesora, który przeprowadza takie zabiegi. Może ktoś z Was wie coś na ten temat ? Sprawa wyników wciąż w zawiasach.
Guz w mózgu ma wymiar 2x3 cm, stosowane będą naświetlania. Więcej info jutro jak będzie lekarz prowadzący.

[ Dodano: 2010-06-20, 21:21 ]
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=1530


Temat: Czasami sama w to nie wierzę !!!!!!!
W Twoim przypadku operacja neurochirurgiczna jest bardzo ryzykowna i to Ty ostatecznie będziesz musiała podjąć decyzję czy się jej poddać, jeśli jakiś neurochirurg się jej podejmie. Żaden lekarz nie da Ci gwarancji, że po operacji będziesz funkcjonowała tak jak przed operacją. Sytuacja jest bardzo trudna w zakresie decyzji. Lidzia będąc po radioterapii całego mózgowia powtórzenie jej jest raczej już niemożliwe ze względów bezpieczeństwa, ale ciągle jest możliwe zastosowanie radioterapii stereotaktycznej i radiochirurgii stereotaktycznej i tutaj trzeba rozmawiać z najlepszymi specjalistami w tej dziedzinie. Radioterapia głowy i nie tylko głowy zawsze wymaga przygotowania maski ochronnej. Jak byliśmy w marcu w CO Gliwice, to była kobieta z rakiem jajnika i przerzutem do mózgu. Jedno ognisko ponad 4 cm. Wiem, że miała w Częstochowie 5 naświetlań na cały mózg, ale nie wiem jaka to była dawka. Jak dobrze pamiętam po niespełna dwóch miesiącach została poddana radiochirugii i z uwagi na rozmiar guza miała dwa zabiegi - drugi miał być powtórzony po upływie trzech tygodni. Tak więc są pewne możliwości postępowania, ale najważniejsze specjaliści. Dlatego po otrzymaniu wyniku MRI koniecznie konsultuj. Jak będziesz chciała porozmawiać przez telefon, to wyślę Ci swój numer e-mailem. Mam nadzieję, że adres aktualny?
Źródło: nowotwor.eu/viewtopic.php?t=315


Temat: rak jajnika przerzuty do mózgu - prośba o opinie
Trzeba poczekać do wyniku rezonansu, ale nie zrozumiałem USG pokazuje guza, a jak rezonans nie pokaże, to najpierw operacja a potem naświetlania. To znaczy jak nie pokaże więcej poza guzem widzianym w obrazie USG?
Operacja ma mózgu to zawsze bardzo poważna sprawa. Lokalizacja guza ma tutaj bardzo istotne znaczenie. Umiejscownienie guza może też wskazać jakie obszary mózgu są odpowiedzialne za czynności człowieka i czy operacja nie spowoduje ich utraty lub uszkodzenia co może wpłynąc na dalsze funkcjonowanie. No ale to powinien Wam wyjaśnić wszystkie za i przeciw neurolog, który podejmie się zabiegu. Napewno przeprowadza się operacje na mózgu w przypadku przerzutów. Radiochirurgia stereotaktyczna wg literatury medycznej zastępuje operację w 95%. Pozdrawiam
Źródło: nowotwor.eu/viewtopic.php?t=663


Temat: [dyskusje] mężczyźni częściej zostawiają chorą partnerkę
Mężczyźni sześć razy częściej porzucają partnerki, u których wykryto raka lub stwardnienie rozsiane (SM), niż kobiety swoich partnerów z podobną diagnozą - wykazały badania amerykańskie. Artykuł na ten temat publikuje pismo "Cancer". Okazało się też, że im dłużej trwa małżeństwo, tym większe szanse na jego przetrwanie.

Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Waszyngton, Uniwersytetu Stanforda oraz Uniwersytetu Stanu Utah przez 4-5 lat śledzili sytuację 515 pacjentów, z których 108 miało zdiagnozowane stwardnienie rozsiane (SM) - poważną chorobę neurologiczną mogącą prowadzić do kalectwa, 214 miało złośliwego guza mózgu, a 193 - nowotwór innego narządu.
Okazało się, że gdy diagnoza przewlekłej choroby dotyczyła partnerki odsetek separacji lub rozwodów wynosił blisko 21 proc. Natomiast, gdy pacjentem był mężczyzna tylko 3 proc.
"Żeńska płeć chorego była silnie związana z ryzykiem rozpadu związku w każdej badanej grupie" - komentuje jeden z autorów pracy Marc Chamberlain. W grupie osób z SM aż 96 proc. rozwodów dotyczyła par, w których chorowała kobieta, w przypadku guzów mózgu odsetek ten wynosił 78 proc., a w przypadku innych guzów - 93 proc.
Im starsza była kobieta, u której zdiagnozowano chorobę, tym ryzyko separacji lub rozwodu było większe. Jednakże, długotrwałe związki miały większe szanse na przetrwanie, podkreślają autorzy artykułu
Naukowcy zaobserwowali też, że separacja czy rozwód odbijały się negatywnie na zdrowiu i komforcie życia chorych osób - pacjenci ci używali więcej leków przeciwdepresyjnych, częściej trafiali do szpitala, rzadziej brali udział w badaniach klinicznych, kończyli cykl naświetlań i rzadziej umierali w domu.

Zdaniem badaczy, fakt, że mężczyźni częściej zostawiają chorą partnerkę można częściowo tłumaczyć ich brakiem zdolności do szybkiego przejmowania roli opiekuna oraz tym, że kobiety łatwiej biorą na siebie brzemię odpowiedzialności za rodzinę i dom.
"Uważamy, że nasze wyniki odnoszą się generalnie do pacjentów z chorobami wprowadzającymi ogromne zmiany w dotychczasowym życiu" - podkreślają autorzy. Zalecają zarazem, by pracownicy służby zdrowia byli bardziej wrażliwi na wczesne sygnały o problemach małżeńskich zwłaszcza, gdy osoba przewlekle chorą jest kobieta oraz gdy związek nie ma długiego stażu. W takich sytuacjach wczesna interwencja psychologa mogłaby zredukować liczbę separacji i rozwodów, a zarazem poprawić jakość życia pacjenta i opiekę nad nim, uważają.


Źródło: odkrywcy.pl
Źródło: life-forum.pl/viewtopic.php?t=307


Temat: Drobnokomórkowy rak płuc mojej mamy.
Kiedy mama miała wykonaną tracheostomię - przed rozpoznaniem i wdrożeniem leczenia?

Teraz, mając wyniki porównawcze, można wyciągnąć więcej wniosków.
Ognisko pierwotne prawdopodobnie było umiejscowione w dolnym płacie płuca prawego, gdzie naciekając dolne oskrzele płatowe powodowało jego niedrożność, w wyniku czego powstała niedodma. Dlatego właśnie na pierwszym zdjęciu -jak napisałaś na innym forum- nie było widać płuca, co potem nagle ustąpiło. Zmiany niedodmowe (widoczne radiologicznie) potrafią się szybko cofnąć. Po prostu oskrzele płatowe odzyskało drożność.
Jednak największym problemem jest największa masa guza, która usadowiła się w śródpiersiu. Opisane są masywne zmiany w węzłach chłonnych, które połączyły się w pakiety, uciskając struktury śródpiersia (w tym właśnie tchawicę). Zwężenie tchawicy było skutkiem uciśnięcia jej przez masę nowotworową.
Po przeprowadzonym leczeniu nastąpiła całkowita regresja w płucu prawym, jednak tam masa nowotworowa była najmniejsza (zniknęła niedodma, stąd ten efekt, porównawczy jeśli chodzi o zdjęcia), natomiast moim zdaniem ostatnie zdjęcia radiologiczne świadczą o tym, że zmiany w śródpiersiu, zmniejszyły się, ale nie do końca.
Co do tchawicy - może być tak, że została nie tylko uciśnięcta, a nacieczona przez nowotwór i w związku z tym zniekształcenie zostało.
Intensywne naświetlanie tego miejsca może nie być całkiem bezpieczne.
Być może zapadnie decyzja wykonania bronchofiberoskopii, by ocenić "wzrokowo" jak to wygląda od wewnątrz, może jakieś dodatkowe badanie obrazowe.
Sprawa nadnerczy: obecnie standardem jest, że w TK klatki piersiowej ujmuje się widok nadnerczy (to dość częste miejsce przerzutów raka płuca) - powinno być na zdjęciach sprzed rozpoczęcia leczenia, może jest to po prostu brak w opisie tego TK.
Wygląda na to, że lekarze zastanawiają się nad możliwością radykalnego naświetlania (tylko dlaczego tak późno? już po zakończeniu chemioterapp?) : wykluczyć taką ewentualność może zły stan tchawicy lub przerzuty odległe (stąd to zainteresowanie zmianą na nadnerczu).
Naświetlanie OUN jest wskazane, faktycznie, niezależnie od decyzji co zrobić z klatką piersiową. Opóźni lub wykluczy wystąpienie zmian przerzutowych w mózgu.

pozdrawiam serdecznie.

Alicja, zdjęcia się chyba nie wyświetlają, sprawdź co z nimi. pozdr!
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=39


Temat: rak ale jaki i co dalej
witam,
jesten nowy i zawitałem tu z wiadomej przyczyny. Pokrótce opis:
moja mama, lat 65 w kwietniu z powodu silnych bólów głowy trafiła na neurologie (wezwałem karetkę bo stan był zły, objawy padaczkowe i tracenie świadomości) gdzie okazało się, że ma guz mózgu, dość duży. Operacja po 4 dniach, po TK, wstępna diagnoza - guz pierwotny, najprawdopodobniej glejak najgorszej postaci. To było 2 mies. temu. Lekarze twierdzili, że stan bardzo ciężki, jednak mama bardzo szybko wróciła do niezłej formy, jest samodzielna! Wynik badania hispat: niskozróznicowany średniokomórkowy rak przerzutowy (grupa III i IV ze znakiem zapytania). Naświetlania 5 dni głowy dawki nie pamiętam, wypadły jej włosy, bierze dexametason i ma wszystkie skutki uboczne ( brak snu, ogromny apetyt, opuchlizna itp.)Onkologia: wywiad, TK płuc i PET. Na peta jeszcze czekamy ale po TK płuc (opis poniżej) lekarze potwierdzili, że źródło pierwotne jest w płucu. Biopsję odradzają, operacja niewskazana (nie wiem czy z uwagi na rodzaj i umiejscowienie guzów, ich liczność czy to, że jest po niedawnej poważnej operacji mózgu) i proponują chemię. Mam pytanie, czy te wyniki są tragiczne, jakie są rokowania (wiem, że to retoryka ale muszę wiedzieć na co się przygotowywać) i czy ta chemia bardzo wyniszcza??? Obecnie mama mieszka sama, ja codziennie dzwonię, odwiedzam ją no i zawożę na wszystkie badania i wizyty ale nie wiem czy będę mógł tak dalej, muszę pracować, na razie nie wymaga stałej opieki ale nie wiem jak będzie po chemii, na co się nastawiać?
TK płuc: NIeprawidłowa masa w seg. 3 płuca prawego o wymiarach 31x54x32 o spikularnych zarysach zewnetrznych łącząca się cienkimi pasmami z opłucną bocznej ściany klp i szeroką podstawa z opłucną śródpiersiową. Guzki-w płucu lewym-w seg. 8mm 2mm i podopłucnowo 3,5mm i w szczycie płuca prawego 5mm. Miąższ płucny rozedmowy. Serce i duże naczynia w normie. Nie uwidoczniono wyraźnie powiększonych węzłów chłonnych w obszarze badania. Jamy opłucnowe bez cech wolnego płynu. Struktury kostne klp bez zmian podejrzanych. Zwapnienia w węzłach chłonych przytchawicznych, podostrogowych i prawej wnęki, zwapnienie 6mm w seg. 9 i 4mm w seg. 8 u podstawy płuca prawego i 5mm w seg. 1/2 płuca lewego. Niejednorodny guzek w dolnym biegunie prawego płata tarczycy, ok. 35x28 mm w pł. poprzecznej i 42 mm cc sięgający do wysokości wcięcia jarzmowego mostka.
pozdrawiam wszystkich ciepło, Łysy
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=1465


Temat: Badanie tomograficzne kl piersiowej, j. brzusznej, watroby
kasiu, byś lepiej zrozumiała naturę choroby Twojej mamy polecam Ci do przeczytania ten krótki wątek (jest on akurat średnio szczęśliwy, ponieważ musiałam go zamknąć - jednak "naprodukowałam" tam sporo podstawowych informacji o drobnokomórkowym raku płuca i zasadach interpretacji wyników leczenia tej choroby).
A odnosząc się do uzyskanych od Ciebie informacji: przede wszystkim gratuluję wyjątkowo dobrego efektu naświetlania OUN (ośrodkowego układu nerwowego -> czyli mózgu) - nieczęsto się to zdarza w DRP. Rozumiem bowiem, że jesteście ok. pół roku po radioterapii guza przerzutowego?
Co do leczenia chemicznego: przypuszczam, że w trakcie leczenia mogła nastąpić częściowa remisja zmian nowotworowych, bliższa pewnie jednak stabilizacji choroby.
Obecnie myślę, że jest niestety progresja.
Słusznie przypuszczasz, że niektóre zmiany mogły ulec częściowej martwicy wskutek leczenia. Niestety jednak są one nadal (najbardziej pożądanym efektem leczenia chemioterapią jest bowiem całkowite "zniknięcie" zmian guzowatych) i myślę, że wiele z nich jest nowych.
Jest bowiem sporo rozsianych, drobnych ognisk bez cech martwicy.

Obraz TK przedstawia: dużego guza płuca prawego z licznymi, rozsianymi przerzutami w obrębie tego płuca oraz przerzutem do płuca lewego.
Liczne ogniska przerzutowe znajdują się też w nadnerczach, trzustce i śledzionie. Mogą nie sprawiać na tę chwilę dolegliwości ponieważ nie są dużych rozmiarów, jednak DRP jest chorobą rozwijającą się często w sposób gwałtowny, więc zmiana samopoczucia może nastąpić "z dnia na dzień".
Warto zorientować się gdzie w Waszym mieście / miejscowości będzie można w razie potrzeby szukać pomocy lekarskiej.
Polecam poradnie specjalizujące się w opiece paliatywnej - tam zazwyczaj można liczyć na skuteczną pomoc.
pozdrawiam ciepło.
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=465


Temat: rak niedrobnkomórkowy - przerzuty: mózg, watroba
Opiszę jak to było w przypadku mojego męża. Kiedy zachorował, ale jeszcze nie było wiadomo, że jaki to rak to dostałam skierowanie do hospicjum, ale tam mi powiedzieli, że zamknę mu drogę do leczenia jeżeli go zapiszą , co wcale nie jest prawdą. W tym roku w marcu , kiedy lekarz onkolog zrezygnował z chemii, bo mąż był słaby zgłosiłam się z wypisem ze szpitala, gdzie było napisane " Pacjent w stanie stabilnym wypisany do domu z zaleceniem dalszej opieki pod nadzorem Poradni paliatywnej" i to wystarczyło. Poszłam jednak do innego hospicjum i byli bardzo zdziwieni ,gdy im powiedziałam dlaczego nie zgłosiłam się wcześniej do hospicjum. Chory objęty jest od zaraz opieką. U nas na drugi dzień przyszedł lekarz , przestudiował przebieg choroby i zaordynował leki. Jesteśmy też pod opieką onkologa co nie wyklucza opieki hospicjum. Poniważ stan mąża jest do tej pory w miarę stabilny i sama daję radę sprawować opiekę to pielęgniarka przychodzi przeważnie raz w tygodniu,ale jak będzie taka potrzeba to może częściej , żeby się dowiedzieć jak się mąż czuje, a lekarz diabetolog co 3 tygodnie i oczywiście jak była potrzeba to w tym samym dniu.Jeszcze jedna ważna rzecz można wypożyczyć lub dostać sprzęt, który jest potrzebny choremy. Kubanetko mój mąż miał dwa guzy po obu stronach głowy. Niestety były dość głęboko umiejscowione więc lekarze nie zdecydowali się na operacje. Jeden z nich spowodował niedowład lewej strony. Dobrze,że nie czekali na wynik tylko zastosowali naświetlanie 2000cGy/ 5 fr. Dobrze trafili, bo obrzęk mózgu się zmniejszył i zaczą ustępować niedowład. Chętnie służę dalszymi informacjami jeżli mogę pomóc, bo tak dużo już przeszłam od początku choroby męża.

[ Dodano: 2010-07-30, 09:42 ]
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=724


Temat: Łysy - neurochirurgia czy GK? mój dylemat
witam
Oto wynik MR głowy (po wykonaniu wszystkich wcześniejszych badań, w tym TK):
SE, T1, ax, pre, post-Gd;FSPGR, 3D/T1, cor, pre-, post-
Gd;FSE,T2,ax,sag;FIESTA,3D/T2,ax;FLAIR,ax

Badanie wykonane cienkimi warstwami 0,4 mm uwidoczniło poszerzenie lewego przewodu słuchowego wewnętrznego po stronie lewej oraz guz w jego obrębie o wymiarach ok. 11x7x6 mm. Po podaniu gadolinu guz ulega silnemu, jednorodnemu wzmocnieniu kontrastowemu. Obraz MR odpowiada nerwiakowi lewego nerwu VIII.
Prawidłowy obraz kompleksu nerwów VII-VIII w kącie mostowo-móżdżkowym i przewodzie słuchowym wewnętrznym prawym. Nie uwidoczniono zmian ogniskowych ani patologicznego wzmocnienia kontrastowego w obrębie mózgu i móżdżku. Układ komorowy bez przemieszczeń. Szerokość przestrzeni płynowych w normie.
Laryngolog, który zlecił te badanie dał skierowanie do szpitala i zasugerował operacyjne usunięcie guza. A ja mam wątpliwości, które pozwolę sobie zamieścić poniżej:
1. Jaka jest namacalna, realna różnica pomiędzy neurochirurgiczną operacją a Gamma Knife? WIem, że mniejsze są powikłania pooperacyjne ale jednak po GK również się zdarzają. Za GK przemawia praktycznie zerowa rehabilitacja po zabiegu. Ale nie można wykluczyć, że guz odrośnie. Za neurochirurgią możliwość całkowitego usunięcia guza (często niestety wiąże się to z uszkodzeniem nerwu słuchowego a więc jednostronna utrata słuchu, conajmniej). Co wybrać? A może zamiast GK akcelerator liniowy? Tyle wątpliwości naraz
2. Koszt GK w EU to najmarniej ok. 10 tys. PLN - pytanie czy warto? Szacuje się, że 80-85% naświetlonych jest trwale zaleczonych. Wątpię, że NFZ zwróci koszt operacji bo zakładam polityczną interpretację metod leczenia tzn.: refundacja zabiegu za granicą przysługuje w przypadku, gdy niemożliwa jest operacja w PL, tymczasem jak się zorientowałem, zalecenia Min. Zdrowia są takie: operacje neurochirurgiczne usunięcia nerwiaka się w PL przeprowadza, co prawda ze skutkami ubocznymi (utrata słuchu, porażenie nerwu twarzowego) a więc nie ma podstaw do refundacji zabiegu za granicami naszego kochanego polskiego burdelu medycznego. Skoro się tnie to nieważne ile, ważne, że się tnie. Chętnie bym przyciął komuś to i owo, kto tak zadecydował a nie inaczej.
3. Wybór ośrodka (w przypadku zdecydowania się na operację). Podobno przoduje w tego typu operacjach Warszawa, Bydgoszcz, Gliwice i chyba Katowice ale nie wiem czy we wszystkich tych ośrodkach dokonuje się operacji neurologicznych czy naświetlań liniowych.
4. Czy ktoś miał podobne dylematy? A może poczekać z operacją, pomimo, że na skierowaniu zapisek pilne! ? Laryngolog zlecający badania wyraźnie dał do zrozumienia, że w PL są fachowi specjaliści, jednak jedyną skuteczną wg nich metodą jest inwazja neurochirurga. Na dodatek powiedział, że na ostatnim sympozjum rentgenolodzy skłócili się z laryngologami co do wyższości skutecznego usuwania tego typu guzów swoimi metodami (naświetlanie kontra mikrochirurgia).
I bądź tu człowieku mądry tym bardziej, że decyzję odnośnie leczenia podejmuje i tak pacjent
Łysy
Źródło: nerwiak.fora.pl/a/a,381.html